przez Imp » Pn 04 wrz 2006, o 22:24
Ja ogladalam czesc jego programow i pamietam jak zawsze rzeczowo opowiadal o zwierzetach, zartowal i rozmawial z mini (raczej monolog). Kochal zwierzeta i w sumie to byla tragiczna smierc.
Zmarl o 11 czasu lokalnego (ok 1-2 w nocy czasu Polskiego). Mam nadzieje, ze chociaz czesc osob zanim skrzywdzi zwierze, pomysli o Steve'm. Ale to byla jego pasja i praca. To tak samo jak ktos, kto pasjonuje sie sportami ekstremalnymi by zginal. Szkoda, ale nie wiadomo kiedy kto umrze. Wiedzial, ze moze to sie tak skonczyc skoro pracowal z niebezpiecznymi zwierzetami.
Swoja droga, to dzis odeszly jeszcze 2 osoby (ze znanych) i na onecie w komentarzach o nich wspominaja tez o Steve'm. Tez mialam to tu dac ale... pomyslalam ze moze tu nie pasuje